Szopka Jurczyńskich w Ptaszkowej: sezonowa atrakcja bez biletów i bez reklamy
W Ptaszkowej, w gminie Grybów, od lat powtarzał się ten sam rytuał: od świątecznego wieczoru aż do początku lutego prywatna posesja rodziny Jurczyńskich stawała się „krainą światła” – rozległą, wielowątkową, odwiedzaną tłumnie i bez biletów.
Na przestrzeni lat instalacja rosła: pojawiały się kolejne strefy i symbole, a sama szopka – z żywymi zwierzętami – bywała opisywana jako serce projektu, do którego gospodarze kierowali odwiedzających w pierwszej kolejności.
1 lutego 2026: „w kolejnym roku się nie zobaczymy”
W niedzielę, tuż pod koniec sezonu, Kamil Jurczyński opublikował w mediach społecznościowych komunikat, który wielu mieszkańców odebrało jako symboliczne domknięcie pewnego rozdziału. Poinformował o trudnej decyzji, podziękował wszystkim za lata wsparcia i wizyty, a jego słowa wywołały falę komentarzy oraz poruszenie wśród osób, które co roku przyjeżdżały zobaczyć szopkę.
Pojawiło się też nagranie, w którym mówi wprost o zmęczeniu i rosnących kosztach – ponoszonych, jak podkreśla, „kosztem rodziny”. Pada tam również zdanie, które wybrzmiało najmocniej: w kolejnym roku „się nie zobaczymy”.
To ogłoszenie nie brzmi jak zapowiedź zmian czy „nowej formuły”. Raczej jak bilans człowieka, który liczy niewyspane noce, energię i domowe zasoby. Zostawia jednak uchyloną furtkę – w przekazach powtarza się, że decyzja może mieć charakter przerwy, zależnej od sytuacji rodzinnej.
Nie bez znaczenia jest też kalendarz, który od lat wyznaczał rytm tego miejsca: iluminacje działały zazwyczaj od 25 grudnia do 2 lutego. W polskiej tradycji 2 lutego (Matki Bożej Gromnicznej) bywa traktowany jako symboliczne domknięcie czasu bożonarodzeniowych dekoracji. W tym świetle data publikacji – dzień przed końcem sezonu – dodaje sprawie dramaturgii: światła i tak miały zgasnąć, ale tym razem zabrzmiało pytanie, czy kiedykolwiek zapalą się ponownie w Ptaszkowej.
Od kilku lampek do „pierwszej pełnej realizacji” – początki rodzinnej idei
Historia zaczęła się skromnie: jeszcze w latach 90. ojciec Pana Kamila zaczął stopniowo oświetlać dom i ogród, a pomysł szopki dojrzewał latami – aż w 2014 roku doczekał się „pierwszej pełnej realizacji”.
Jak wspomina Kamil, kluczową rolę odegrał jego ojciec – z zawodu cieśla – który od razu miał pomysł na stabilny szkielet. On sam kompletował figurki w okolicznych sklepach. Pierwsza szopka była niewielka (około 2 na 2 metry) i mobilna, jakby od początku projektowana z myślą o tym, że z czasem będzie można ją rozbudowywać.
Do tej historii dochodzi jeszcze wyraźny, osobisty wątek: fascynacja lampkami „w starym stylu”. Kamil podkreśla, że od początku razem z ojcem planowali iluminację tak, by nie przypominała chaotycznego „Las Vegas”, ale była spójną, przemyślaną kompozycją.
Wczesne sezony mają też bardzo konkretną oś czasu: pierwsza szopka powstała w 2014 roku, a później liczba lampek rosła skokowo – od kilku tysięcy do kilkunastu tysięcy. Przełom nastąpił wtedy, gdy zaczęły dochodzić rozpoznawalne elementy – renifer, mikołaj, sanie – i stało się jasne, że to już nie tylko domowy stroik, ale projekt, który z roku na rok nabiera własnego charakteru.

Pan Andrzej Jurczyński – człowiek, od którego zaczęła się ta historia
W tej historii najważniejszą postacią – obok Kamila – był Andrzej Jurczyński. To on, według relacji, najpierw zaczął po prostu ozdabiać dom światłami, a później – już wspólnie z synem – budował kolejne odsłony szopki i iluminacji w Ptaszkowej.
Dzień 18.06.2022 stał się granicą. Po śmierci ojca projekt przestał być wyłącznie świąteczną atrakcją, a dla Kamila Jurczyńskiego nabrał znaczenia osobistego: jako forma kontynuacji i sposób, by dotrzymać tego, co było wspólną pasją.
Jednocześnie w tle pojawiły się bardzo przyziemne, trudne sprawy: żałoba, problemy organizacyjne, kradzież części elementów i rosnące koszty materiałów oraz prądu. To dlatego wątek przerwy przewija się w opowieściach – nie jako kaprys, tylko efekt narastającego zmęczenia i kolejnych ciosów.
Najbardziej poruszający obraz tej pamięci dotyczy cmentarza: drewniana szopka przygotowywana jako hołd dla ojca – na tyle duża, że do transportu potrzebny był traktor. W tym geście najlepiej widać, że chodziło nie tylko o światła, ale o rodzinne rzemiosło i o próbę zachowania czegoś, co dla pana Andrzeja było ważne.

Kalendarium rozwoju i punktów zwrotnych
| Rok / okres | Wydarzenie i znaczenie |
|---|---|
| Lata 90. | Początki oświetlania domu i ogrodu przez ojca Kamila; zalążek idei szopki. |
| 2014 | Pierwsza „pełna realizacja” szopki; mała, przenośna konstrukcja; start historii liczonej jako tradycja od 2014 r. |
| 2016 | Pojawiają się rozpoznawalne elementy (renifer i sanie); symboliczny moment skoku frekwencji: dawniej 126 osób w sezonie, dziś podobny tłum w kilkanaście minut. |
| 2017–2019 | Rozbudowa stref i wzrost skali (dziesiątki tysięcy lampek, organizacja parkingu, elementy porządkowania ruchu). |
| 2021 | Rozwijanie „sektora biblijnego” jako opowieści edukacyjnej o kluczowych wydarzeniach biblijnych. |
| 2021/2022 | Start regularnych zbiórek przy szopce — pomoc dla Matyldy (40 331,21 zł). |
| 2022 | Śmierć ojca – projekt przechodzi w etap kontynuacji „po obietnicy”; w tle kryzysy i obciążenia. |
| 2023/2024 | Zbiórka dla Wikusi (52 333,75 zł); sezon zakończony tradycyjnie na początku lutego. |
| 2024/2025 | „10-lecie” i rekordowa zbiórka dla Oliwki (113 129,66 zł) |
| 2025/2026 | Około 140–150 tys. lampek; zbiórki dla Nikoli i wydarzenia kolędnicze (12 668,58 zł); 1 lutego 2026 ogłoszenie przerwy/końca kontynuacji w kolejnym roku. |


