Szopka w Ptaszkowej

Szopka w Ptaszkowej po 11 latach: koniec projektu, który znał cały region

Turystyka

Szopka Jurczyńskich w Ptaszkowej: sezonowa atrakcja bez biletów i bez reklamy

W Ptaszkowej, w gminie Grybów, od lat powtarzał się ten sam rytuał: od świątecznego wieczoru aż do początku lutego prywatna posesja rodziny Jurczyńskich stawała się „krainą światła” – rozległą, wielowątkową, odwiedzaną tłumnie i bez biletów.

Na przestrzeni lat instalacja rosła: pojawiały się kolejne strefy i symbole, a sama szopka – z żywymi zwierzętami – bywała opisywana jako serce projektu, do którego gospodarze kierowali odwiedzających w pierwszej kolejności.

1 lutego 2026: „w kolejnym roku się nie zobaczymy”

W niedzielę, tuż pod koniec sezonu, Kamil Jurczyński opublikował w mediach społecznościowych komunikat, który wielu mieszkańców odebrało jako symboliczne domknięcie pewnego rozdziału. Poinformował o trudnej decyzji, podziękował wszystkim za lata wsparcia i wizyty, a jego słowa wywołały falę komentarzy oraz poruszenie wśród osób, które co roku przyjeżdżały zobaczyć szopkę.

Pojawiło się też nagranie, w którym mówi wprost o zmęczeniu i rosnących kosztach – ponoszonych, jak podkreśla, „kosztem rodziny”. Pada tam również zdanie, które wybrzmiało najmocniej: w kolejnym roku „się nie zobaczymy”.

To ogłoszenie nie brzmi jak zapowiedź zmian czy „nowej formuły”. Raczej jak bilans człowieka, który liczy niewyspane noce, energię i domowe zasoby. Zostawia jednak uchyloną furtkę – w przekazach powtarza się, że decyzja może mieć charakter przerwy, zależnej od sytuacji rodzinnej.

Nie bez znaczenia jest też kalendarz, który od lat wyznaczał rytm tego miejsca: iluminacje działały zazwyczaj od 25 grudnia do 2 lutego. W polskiej tradycji 2 lutego (Matki Bożej Gromnicznej) bywa traktowany jako symboliczne domknięcie czasu bożonarodzeniowych dekoracji. W tym świetle data publikacji – dzień przed końcem sezonu – dodaje sprawie dramaturgii: światła i tak miały zgasnąć, ale tym razem zabrzmiało pytanie, czy kiedykolwiek zapalą się ponownie w Ptaszkowej.

Źródło: fb Szopka w Ptaszkowej

Od kilku lampek do „pierwszej pełnej realizacji” – początki rodzinnej idei

Historia zaczęła się skromnie: jeszcze w latach 90. ojciec Pana Kamila zaczął stopniowo oświetlać dom i ogród, a pomysł szopki dojrzewał latami – aż w 2014 roku doczekał się „pierwszej pełnej realizacji”.

Jak wspomina Kamil, kluczową rolę odegrał jego ojciec – z zawodu cieśla – który od razu miał pomysł na stabilny szkielet. On sam kompletował figurki w okolicznych sklepach. Pierwsza szopka była niewielka (około 2 na 2 metry) i mobilna, jakby od początku projektowana z myślą o tym, że z czasem będzie można ją rozbudowywać.

Do tej historii dochodzi jeszcze wyraźny, osobisty wątek: fascynacja lampkami „w starym stylu”. Kamil podkreśla, że od początku razem z ojcem planowali iluminację tak, by nie przypominała chaotycznego „Las Vegas”, ale była spójną, przemyślaną kompozycją.

Wczesne sezony mają też bardzo konkretną oś czasu: pierwsza szopka powstała w 2014 roku, a później liczba lampek rosła skokowo – od kilku tysięcy do kilkunastu tysięcy. Przełom nastąpił wtedy, gdy zaczęły dochodzić rozpoznawalne elementy – renifer, mikołaj, sanie – i stało się jasne, że to już nie tylko domowy stroik, ale projekt, który z roku na rok nabiera własnego charakteru.

Szopka w Ptaszkowej
Źródło: Piotr Gaborek

Pan Andrzej Jurczyński – człowiek, od którego zaczęła się ta historia

W tej historii najważniejszą postacią – obok Kamila – był Andrzej Jurczyński. To on, według relacji, najpierw zaczął po prostu ozdabiać dom światłami, a później – już wspólnie z synem – budował kolejne odsłony szopki i iluminacji w Ptaszkowej.

Dzień 18.06.2022 stał się granicą. Po śmierci ojca projekt przestał być wyłącznie świąteczną atrakcją, a dla Kamila Jurczyńskiego nabrał znaczenia osobistego: jako forma kontynuacji i sposób, by dotrzymać tego, co było wspólną pasją.

Jednocześnie w tle pojawiły się bardzo przyziemne, trudne sprawy: żałoba, problemy organizacyjne, kradzież części elementów i rosnące koszty materiałów oraz prądu. To dlatego wątek przerwy przewija się w opowieściach – nie jako kaprys, tylko efekt narastającego zmęczenia i kolejnych ciosów.

Najbardziej poruszający obraz tej pamięci dotyczy cmentarza: drewniana szopka przygotowywana jako hołd dla ojca – na tyle duża, że do transportu potrzebny był traktor. W tym geście najlepiej widać, że chodziło nie tylko o światła, ale o rodzinne rzemiosło i o próbę zachowania czegoś, co dla pana Andrzeja było ważne.

Andrzej i Kamil Jurczyński Szopka w Ptaszkowej
Źródło: tygodnik-rolniczy.pl

Kalendarium rozwoju i punktów zwrotnych

Rok / okresWydarzenie i znaczenie
Lata 90.Początki oświetlania domu i ogrodu przez ojca Kamila; zalążek idei szopki.
2014Pierwsza „pełna realizacja” szopki; mała, przenośna konstrukcja; start historii liczonej jako tradycja od 2014 r.
2016Pojawiają się rozpoznawalne elementy (renifer i sanie); symboliczny moment skoku frekwencji: dawniej 126 osób w sezonie, dziś podobny tłum w kilkanaście minut.
2017–2019Rozbudowa stref i wzrost skali (dziesiątki tysięcy lampek, organizacja parkingu, elementy porządkowania ruchu).
2021Rozwijanie „sektora biblijnego” jako opowieści edukacyjnej o kluczowych wydarzeniach biblijnych.
2021/2022Start regularnych zbiórek przy szopce — pomoc dla Matyldy (40 331,21 zł).
2022Śmierć ojca – projekt przechodzi w etap kontynuacji „po obietnicy”; w tle kryzysy i obciążenia.
2023/2024Zbiórka dla Wikusi (52 333,75 zł); sezon zakończony tradycyjnie na początku lutego.
2024/2025„10-lecie” i rekordowa zbiórka dla Oliwki (113 129,66 zł)
2025/2026Około 140–150 tys. lampek; zbiórki dla Nikoli i wydarzenia kolędnicze (12 668,58 zł); 1 lutego 2026 ogłoszenie przerwy/końca kontynuacji w kolejnym roku.
Rodzina Jurczyńskich Szopka w Patszkowej
Źródło: fb Szopka w Ptaszkowej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *