Niedzielne przedpołudnie na ulicy Lwowskiej zakończyło się tragedią. 41-letni mieszkaniec Nowego Sącza zmarł w szpitalu po postrzeleniu podczas policyjnej interwencji. Według służb miał nóż, nie wykonywał poleceń i ruszył w kierunku funkcjonariuszy. Teraz śledczy odtwarzają przebieg wydarzeń. Zabezpieczyli m.in. nagrania z policyjnych kamer nasobnych, broń oraz paralizatory. Badają również zasadność oddania strzałów.
Zgłoszenie, interwencja, próba obezwładnienia paralizatorem, a następnie strzały i walka o życie rannego. Tak, według informacji przekazanych przez służby, przebiegały wydarzenia z 11 października. Rozegrały się na ulicy będącej częścią codziennych tras Sądeczan. Ich tragiczny finał pozostawia pytania o bezpieczeństwo przechodniów, zagrożenie dla policjantów i okoliczności, w których doszło do użycia broni.
Komunikat prokuratury z 12 października przedstawia dotychczasowe ustalenia. Nie jest jednak końcową oceną interwencji — postępowanie trwa.
Zgłoszenie o mężczyźnie z nożem. Była godzina 10:40
W niedzielę, 11 października, około godziny 10:40 policja otrzymała informację o mężczyźnie idącym ulicą Lwowską z nożem w ręku. Na miejsce skierowano funkcjonariuszy.
Z relacji policji wynika, że wielokrotnie wzywali go do odrzucenia niebezpiecznego narzędzia. Mężczyzna nie podporządkował się poleceniom. Mundurowi użyli paralizatora, jednak próba obezwładnienia okazała się nieskuteczna. Rzeczniczka małopolskiej policji podinsp. Katarzyna Cisło przekazała, że gdy mężczyzna ruszył z nożem w stronę jednego z funkcjonariuszy, drugi oddał w jego kierunku strzały.
Policja uzasadniała użycie broni bezpośrednim zagrożeniem życia i zdrowia funkcjonariuszy. To właśnie okoliczności tej decyzji są teraz jednym z przedmiotów postępowania.
Pomimo udzielonej pomocy 41-latek zmarł
Po postrzeleniu mężczyźnie udzielono pierwszej pomocy i wezwano ratowników. Następnie został przewieziony do szpitala. Jego życia nie udało się uratować.
Zmarły był 41-letnim mieszkańcem Nowego Sącza. Prokuratura poinformowała, że jego ciało zabezpieczono do badań sekcyjnych.
Interwencja oznaczała także utrudnienia dla mieszkańców. Jak informowała „Rzeczpospolita”, na czas działań służb wstrzymano ruch na Lwowskiej między ulicami Sikorskiego i Naściszowską, a autobusy komunikacji miejskiej skierowano na objazdy.
Kamery nasobne, monitoring i ślady po strzałach
Śledczy mają odtworzyć przebieg interwencji na podstawie zabezpieczonych dowodów oraz zeznań świadków. Oględziny miejsca zdarzenia prowadzono pod nadzorem prokuratora. Czynności odbywały się również w Komendzie Miejskiej Policji w Nowym Sączu.
Zgodnie z komunikatem prokuratury zabezpieczono m.in. nagrania z kamer nasobnych interweniujących policjantów i zapisy monitoringu, a także tasery, broń służbową, łuski i pociski. Zebrano ślady biologiczne, telefon komórkowy, odzież oraz zestaw ratownictwa z wyposażenia funkcjonariuszy.
W czynnościach uczestniczył biegły z zakresu badania broni i balistyki z Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. Przesłuchano również świadków.
Funkcjonariuszy przebadano na obecność alkoholu. Jak podała prokuratura, wszyscy byli trzeźwi.
Śledztwo obejmuje także zasadność użycia broni
Prokuratura Rejonowa w Nowym Sączu wszczęła śledztwo w sprawie czynnej napaści na funkcjonariuszy z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Równocześnie wyjaśnia, czy użycie broni palnej przez policjanta było zasadne.
Prokuratura zapowiedziała, że materiały dotyczące tego drugiego wątku zostaną wyłączone do odrębnego postępowania. W komunikacie podkreśliła, że sprawdzanie zasadności użycia broni służbowej jest standardowym elementem prowadzonych czynności.
Na tym etapie nie ogłoszono końcowych ustaleń dotyczących prawidłowości interwencji. Samo badanie działań funkcjonariusza nie oznacza stwierdzenia, że doszło do nieprawidłowości.
Najważniejsze pytania nadal czekają na odpowiedź
Dlaczego paralizator nie pozwolił obezwładnić mężczyzny? Jak dokładnie wyglądały momenty poprzedzające oddanie strzałów? Co pokazują pełne nagrania z kamer funkcjonariuszy?
Opublikowany komunikat nie daje jeszcze szczegółowych odpowiedzi na te pytania. Nie podaje dokładnej liczby oddanych strzałów ani wyników badań sekcyjnych. Ustalenie wszystkich okoliczności wymaga dalszych czynności.
Dla mieszkańców to wydarzenie dotyczy bezpieczeństwa na znanej, codziennie przemierzanej ulicy. Dla bliskich zmarłego ma przede wszystkim wymiar osobistej straty. Dlatego tak istotne jest rzetelne wyjaśnienie tego, co wydarzyło się na Lwowskiej – z uwzględnieniem pełnego materiału dowodowego i bez przedwczesnych rozstrzygnięć.

