Zimą zamarznięte stawy, rozlewiska i rzeki potrafią wyglądać jak gotowa, stabilna tafla. Mróz „uspokaja” wyobraźnię, a śnieg przykrywa niebezpieczne miejsca. Problem w tym, że naturalny lód nigdy nie daje gwarancji bezpieczeństwa – a wejście na niego może skończyć się utratą zdrowia, a nawet życia. Służby co roku przypominają: najrozsądniej jest w ogóle nie wchodzić na zamarznięte akweny.
W Nowym Sączu i okolicach szczególną ostrożność warto zachować zwłaszcza w pobliżu rzek (Dunajca, Kamienicy) oraz wszędzie tam, gdzie woda jest w ruchu. To właśnie nurt sprawia, że lód bywa cieńszy, „przepalony” od spodu i nie trzyma tak, jak sugeruje wygląd z wierzchu.
Dlaczego lód jest tak zdradliwy?
Najważniejsza zasada jest prosta: naturalne zbiorniki wodne nie zamarzają równomiernie. Lód potrafi mieć inną grubość dosłownie kilka kroków dalej – zmienia się też z dnia na dzień, a nawet w ciągu doby.
Szczególnie ryzykowne są miejsca:
- przy mostach, pomostach i brzegach,
- w rejonie ujść rzek i kanałów, w pobliżu nurtu,
- przy ujęciach wody i przewężeniach, gdzie woda „pracuje” szybciej,
- tam, gdzie widać trzcinę, roślinność i nierówności tafli.
Śnieg i odwilż: pod białą kołdrą może być przerębel
Śnieg zalegający na tafli to nie tylko „miękki dywan”. Maskuje pęknięcia i przeręble, utrudnia ocenę grubości lodu, a do tego… dodatkowo go obciąża, zmniejszając wytrzymałość. Wystarczy kilka cieplejszych dni, by lód zaczął gwałtownie słabnąć – nawet jeśli nocą wraca mróz.
Podstawowe zasady, które mogą uratować życie
Jeśli ktoś mimo wszystko pojawia się w pobliżu lodu (np. spacer, wędkarstwo), warto pamiętać o kilku regułach bezpieczeństwa wskazywanych przez służby:
- zostaw informację bliskim, gdzie idziesz i kiedy wrócisz,
- sprawdź prognozę – dodatnia temperatura znacząco osłabia pokrywę,
- bezpieczna pokrywa lodowa to około 10 cm, ale na ciekach wodnych lód jest zwykle cieńszy,
- nie wchodź na lód samotnie; zachowujcie odstępy i kontakt wzrokowy,
- miej przy sobie telefon; przydatne mogą być też gwizdek i kolce lodowe (pomagają „wpełznąć” na taflę),
- każdy trzask i „strzały” lodu traktuj jak sygnał alarmowy: natychmiast wracaj w stronę brzegu.
Co zrobić, gdy lód załamie się pod Tobą?
W takiej sytuacji liczą się sekundy – i spokój.
- Wołaj głośno o pomoc i staraj się nie wpadać w panikę.
Rozłóż ciężar ciała – połóż się możliwie płasko na wodzie/lodzie, szeroko rozstaw ręce.
Jeśli to możliwe, wydostawaj się w kierunku, z którego przyszedłeś (tam lód „już cię utrzymał”).
Po wyjściu nie wstawaj – oddalaj się w stronę brzegu na leżąco, pełzając.
Jak pomóc, gdy ktoś wpadł pod lód – i samemu nie zginąć?
Najważniejsze: nie biegnij do przerębla. Ratownik bez zabezpieczenia może stać się kolejną ofiarą.
- Dzwoń natychmiast na 112 i jak najdokładniej opisz miejsce.
Zbliżaj się powoli, najlepiej czołgając się, by nie obciążać lodu punktowo.
Podaj poszkodowanemu coś długiego: szalik, kij, gałąź, linkę, a nawet sanki – tak, by nie podchodzić na wyprostowanych nogach.
Po wydobyciu z wody: okryj, izoluj od zimna i jak najszybciej zapewnij ciepłe schronienie. Nie polewaj gorącą wodą – grozi to szokiem termicznym.
Numery alarmowe, które warto mieć zapisane
- 112 – numer alarmowy (zawsze, wszędzie)
984 lub 601 100 100 – ratownictwo wodne (WOPR)
Reagujmy – szczególnie, gdy chodzi o dzieci
Policja podkreśla, że dzieci bawiące się na lodzie bez opieki to sytuacja, obok której nie wolno przejść obojętnie. Jeśli ktoś widzi niebezpieczne zachowania na zamarzniętym akwenie – najrozsądniej jest zareagować i powiadomić służby. Pozornie stabilna tafla potrafi w jednej chwili zmienić się w śmiertelną pułapkę. W zimie rozsądek wygrywa z „chwilą zabawy” – bo czasem naprawdę wystarczy jedno wejście za daleko.

